Opublikowano w listopadzie 2019

Gap Year. Część 1: Na żaglach z Anglii do Francji

Scroll

We wrześniu 2019 roku wraz z grupą znajomych postanowiliśmy zrobić sobie rok przerwy od pracy i osiadłego trybu życia. Kupiliśmy jedenastometrowy jacht żaglowy, wyremontowaliśmy go i zaadaptowaliśmy do życia na pokładzie. To jest pierwszy wpis z serii artykułów o naszej przygodzie.

Anglia

Pierwszym krokiem było kupno odpowiedniego jachtu. W sierpniu byliśmy już trochę spóźnieni, ale w końcu udało nam się znaleźć obiecującą łódkę. Po wstępnych oględzinach i opinii rzeczoznawcy kupiliśmy Jeanneau 36.2 z 1996 roku.

Nie byliśmy jeszcze gotowi do wypłynięcia. Dokonanie wszystkich poprzednich napraw i dostosowanie łodzi do życia zajęło nam ponad miesiąc. Cały proces został opisany na blogu Sailing Moonshine. Zapraszam do przeczytania!

Mimo spędzenia w Burnham on Crouch ponad miesiąca, nie udało mi się tam zrobić wielu zdjęć. Przez większość czasu byliśmy zajęci naprawami, a większość zdjęć przedstawia albo zepsute części, albo członków załogi. Miałem jednak trochę czasu na testowanie nowej zabawki - DJI Mavic Air.

Marina w Burnham z lotu ptaka.

Marina w Burnham z lotu ptaka.

Pogoda na angielskim wybrzeżu zmienia się z minuty na minutę. Dzięki temu mieliśmy wiele okazji by podziwiać tęczę...

Pogoda na angielskim wybrzeżu zmienia się z minuty na minutę. Dzięki temu mieliśmy wiele okazji by podziwiać tęczę...

... naprawdę wiele okazji!

... naprawdę wiele okazji!

Zachód słońca w Burnham on Crouch.

Zachód słońca w Burnham on Crouch.

Kiedy tylko uporaliśmy się z najważniejszymi zadaniami postawiliśmy żagle. Z końcem października opuściliśmy Burnham i po krótkim odpoczynku w Ramsgate dotarliśmy do Dover. Widok słynnych białych klifów pod Dover był bezcenny. W Dover przygotowywaliśmy się do opuszczenia Anglii i przekroczenia kanału.

Słynne białe klify pod Dover.

Słynne białe klify pod Dover.

Francja

Po przekroczeniu kanału znaleźliśmy się we Francji. Naszym pierwszym przystankiem było Boulogne-sur-Mer, następnie Dieppe i Cherbourg. Najbardziej podobało mi się w Dieppe - marina położona była w samym sercu starego miasta, a nad plaża wznosiły się białe klify.

Mniej słynne, ale równie urokliwe białe klify pod Dieppe.

Mniej słynne, ale równie urokliwe białe klify pod Dieppe.

Wzburzone morze. Sporo czasu zeszło nam na przeczekanie sztormowej pogody.

Wzburzone morze. Sporo czasu zeszło nam na przeczekanie sztormowej pogody.

Zachód słońca w Cherbourgu.

Zachód słońca w Cherbourgu.

Guernsey

W drodze z Cherbourga do Brestu odwiedziliśmy wyspę Guernsey. Jest to jedno z takich miejsc, dla których chciałem kupić jacht - łatwiej dostać się tam łodzią niż czymkolwiek innym.

Nocna panorama St Peter Port.

Nocna panorama St Peter Port.

Latarnia morska na główkach portu.

Latarnia morska na główkach portu.

Zamek Cornet. Położony w imponującym miejscu, na skałach przy wejściu do St Peter Port.

Zamek Cornet. Położony w imponującym miejscu, na skałach przy wejściu do St Peter Port.

Francja (ponownie)

Po krótkim pobycie na Guernsey popłynęliśmy dalej wzdłuż francuskiego wybrzeża. Dopłynęliśmy do Camaret sur Mer gdzie zatrzymaliśmy się na kilka dni w celu dokonania koniecznych napraw i przygotowania do przekroczenia Zatoki Biskajskiej. Camaret położone jest na pięknym półwyspie, otoczonym przez klify i szerokie, piaszczyste plaże. Pogoda w końcu poprawiła się na tyle, żebym mógł wybrać się w plener.

Camaret jest portem pływowym, co oznacza, że poziom wody zmienia się w ciągu dnia. Ta łódka przez pół dnia znajduje się w wodzie!

Camaret jest portem pływowym, co oznacza, że poziom wody zmienia się w ciągu dnia. Ta łódka przez pół dnia znajduje się w wodzie!

Znajduje się tam także cmentarz łodzi, który, prawdę mówiąc, wygląda dość klimatycznie.

Znajduje się tam także cmentarz łodzi, który, prawdę mówiąc, wygląda dość klimatycznie.

Przepiękne klify otaczające półwysep. Na zdjęciu punkt widokowy Pen-Hir.

Przepiękne klify otaczające półwysep. Na zdjęciu punkt widokowy Pen-Hir.

Raj dla geologów.

Raj dla geologów.

W końcu udało nam się nawet zobaczyć zachód słońca.

W końcu udało nam się nawet zobaczyć zachód słońca.

Kontynuowałem ćwiczenia w lataniu dronem, jednak wciąż brakuje mi odwagi żeby lądować bezpośrednio na jachcie.

Kontynuowałem ćwiczenia w lataniu dronem, jednak wciąż brakuje mi odwagi żeby lądować bezpośrednio na jachcie.

Kolor wody może wyglądać zachęcająco, ale tak naprawdę jest strasznie zimna.

Kolor wody może wyglądać zachęcająco, ale tak naprawdę jest strasznie zimna.

To ta sama łódź, którą pokazałem kilka zdjęć wcześniej, ale tym razem podczas wysokiej wody.

To ta sama łódź, którą pokazałem kilka zdjęć wcześniej, ale tym razem podczas wysokiej wody.

Aktualnie znajdujemy się w Camaret sur Mer i czekamy na okienko pogodowe, które umożliwi nam przepłynięcie Zatoki Biskajskiej. To będzie najdłuższy przelot do tej pory. Trzymajcie kciuki i śledźcie s/y Moonshine.

Jeśli podobają Ci się moje zdjęcia, zapraszam do obserwowania mnie na Instagramie500px.com gdzie regularnie wrzucam nowe ujęcia.